#Wnętrza 23 czerwiec 2019

 

Salon z kominkiem to synonim przytulnego wnętrza. Ogień daje ciepło, uspokaja i pozwala poczuć, że jesteśmy u siebie. Kominek stanowi także niezwykłą ozdobę. Ponieważ przyciąga wzrok osób przebywających w pomieszczeniu, może stać się głównym elementem dekoracji. Całość dopełnia odpowiednio dobrana obudowa, pasująca do pozostałych elementów wyposażenia. Bez względu na to, czy zdecydujemy się na indywidualny projekt, czy uda nam się wybrać jeden z popularnych wzorów, jakie można znaleźć na rynku, sukces aranżacyjny jest niemal pewny. Nic dziwnego zatem, że wielu właścicieli domów jednorodzinnych decyduje się na umieszczenie kominka w salonie, a nawet na ogrzewanie całej nieruchomości właśnie za jego pomocą. Osoby, które lubią naturalne klimaty, dodatkowo ucieszy zapach drewna składowanego obok kominka, przywodzący na myśl spacer po lesie.

 

 

 

Kominki odchodzą w przeszłość?

 

Nie każdy jednak może pozwolić sobie na luksus posiadania tradycyjnego kominka, choćby z tego powodu, że aby go zamontować, potrzebujemy odpowiedniego przewodu kominowego. Dlatego mieszkańcy bloków z reguły mogą tylko pomarzyć o takim elemencie dekoracji wnętrza. Poza tym użytkowanie tradycyjnego kominka wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Wkład kominkowy wymaga regularnego czyszczenia, podczas którego może dojść do zabrudzenia mebli albo podłogi, dodatkowo dym brzydko pachnie i może osiadać na ścianach, więc trzeba liczyć się z koniecznością malowania pomieszczenia raz na jakiś czas. Konieczne będzie także wygospodarowanie odpowiedniego miejsca na składowanie drewna na opał, a także na gromadzący się popiół. Warto również pamiętać, że spalając drewno, emitujemy szkodliwe substancje, które zanieczyszczają powietrze. Z tego powodu od 1 września 2019 r. na terenie Krakowa będzie obowiązywał całkowity zakaz palenia drewnem i węglem. Kary za niezastosowanie się do nowych przepisów mogą wynosić nawet do 5 tys. zł. Dlatego już wkrótce korzystanie z tradycyjnych kominków w praktyce będzie niemożliwe. Można je jednak zastąpić ekologicznymi biokominkami.

 

Kominek w wersji eko

 

Biokominki opalane są paliwem na bazie alkoholu etylowego. Podczas spalania powstaje dwutlenek węgla i para wodna, za to nie wydzielają się szkodliwe substancje. Dlatego do ich użytkowania wystarczy pomieszczenie ze sprawną wentylacją. Konieczne będzie także regularne wietrzenie. Na rynku dostępna jest cała gama biokominków, różniących się od siebie wielkością i kształtem. To sprawia, że model odpowiedni dla siebie znajdą zarówno mieszkańcy niewielkich kawalerek, jak i właściciele domów jednorodzinnych. Proste, geometryczne wzory pasują do wnętrz urządzonych w stylu nowoczesnym, za to osoby, które wolą wnętrza nawiązujące do przeszłości, mogą zdecydować się na atrapę tradycyjnego kominka z wkładem biokominkowym w środku. Ciekawe rozwiązanie stanowią również biokominki narożne, umożliwiające oglądanie ognia z dwóch stron. Płaski model o pokaźnych rozmiarach można potraktować jako zamiennik ściany działowej w dużym pomieszczeniu – pomoże to nam uporządkować przestrzeń i wydzielić strefy funkcjonalne. Jeśli nie dysponujemy odpowiednią ilością miejsca, by umieścić biokominek na podłodze obok ściany, możemy wybrać niewielki model do powieszenia na ścianie bądź postawienia na stole. Modele przenośne można zabrać ze sobą również na zewnątrz, zapewniając sobie dodatkowe źródło ciepła, gdy przebywamy na balkonie, tarasie albo w ogrodzie. Kolejny plus to brak sadzy, popiołu i dymu o charakterystycznym zapachu. Spalając się, paliwo do biokominków w podstawowej wersji nie wydziela żadnej woni, choć można kupić również takie, do którego dodaje się substancje zapachowe.

 

Nie ma rozwiązań idealnych

 

Biokominek nie jest jednak rozwiązaniem pozbawionym wad. Decydując się na taką ozdobę, warto pamiętać o kosztach użytkowania, które bywają wyższe niż w przypadku standardowych kominków. Producenci ekologicznych kominków zazwyczaj podają, że 0,5 l paliwa wystarcza na godzinę pracy biokominka. W sklepach internetowych można znaleźć paliwo w cenie ok. 10-13 zł za litr. Oczywiście taniej będzie, jeśli zdecydujemy się od razu na zakup większego opakowania – przy kilku czy kilkunastu litrach cena może spaść nawet do nieco ponad 6 zł za litr. Mówimy tu jednak o paliwie bezzapachowym. Jeśli chcemy, by paleniu w biokominku towarzyszył przyjemny zapach, np. lasu, wanilii czy cynamonu, za 1-litrową butelkę zapłacimy ok. 15-18 zł. Standardowo, możemy nieco oszczędzić, kupując od razu większą ilość. Z drugiej jednak strony, choć biokominek emituje ciepło, nie nadaje się do ogrzewania całego domu albo mieszkania. Traktowany jest raczej jako źródło dodatkowego ciepła, a przede wszystkim element dekoracyjny. Z tego względu nie musi być używany przez cały dzień, ale tylko wtedy, gdy zależy nam na stworzeniu szczególnego, przytulnego nastroju.

 

Praktycznie i ekologicznie

 

Biokominek nie jest w stanie zastąpić centralnego ogrzewania, a paliwo wlewane z butelki to nie to samo, co pachnące lasem drewno, jednak wizualnie trudno odróżnić tradycyjny kominek od ekologicznego zamiennika. Ten drugi może jednak z powodzeniem służyć mieszkańcom bloków, którzy ze względu na brak przewodu kominowego nie mogą pozwolić sobie na inne rozwiązanie. To także dobra opcja dla osób, które nie wyobrażają sobie salonu bez tak efektywnej ozdoby, ale nie chcą zanieczyszczać powietrza i powiększać smogu, który i bez tego stanowi poważny problem, zwłaszcza w dużych miastach.

 

Anna Kapłańska